
Sardečna zaprašajem na veb-staronku mižnarodnaj inicyjatyvy “Bałtyjskaja Ukraina”
daliej ...Zapoczątkowana kilka miesięcy temu inicjatywa „partnerstwa wschodniego” rzadko jest rozpatrywana w kategorii szans, jakie może ona przynieść dla Regionu Morza Bałtyckiego. Tymczasem istnieje przynajmniej kilka płaszczyzn, w których ten program realnie lub potencjalnie dotyka interesów polskich gmin nadmorskich. Czy nadmorskie samorządy wykorzystają szansę, którą daje nowy unijny program, zainicjowany bądź co bądź przez dwa państwa bałtyckie?
Mówienie o morskim aspekcie nauczania na Uniwersytecie Ekonomicznym od razu przywodzi na myśl stary dowcip o tym, jak Czesi utworzyli Ministerstwo Gospodarki Morskiej, nie przejmując się zupełnie brakiem dostępu do morza. Bo przecież w Moskwie na podobnej zasadzie działało Ministerstwo Kultury…
Dawniej niedoceniany, dziś jego znajomość stała się atutem, poszukiwanym na polskim rynku pracy. Są firmy, które od ręki zatrudnią na dobrych warunkach i dadzą mieszkanie służbowe osobie, która spełnia tylko jeden zasadniczy warunek: zna bardzo dobrze język słowacki. To bardzo dobra wiadomość zwłaszcza dla tych rodaków mieszkających na Słowacji, którzy na poważnie myślą o powrocie do Polski.
więcej: www.porteuropa.eu
Wkrótce minie druga rocznica wydarzenia, na które z utęsknieniem czekali nie tylko żyjący na Słowacji Polacy – wejścia naszych krajów do strefy Schengen. Jednak w ciągu dwóch lat od fizycznej likwidacji granic zmieniło się o wiele mniej, niż można się było spodziewać.
Bez samochodu ani rusz
Zlikwidowanie kontroli granicznych nie spowodowało ani na jotę polepszenia komunikacji publicznej między oboma krajami. Z Krakowa czy Nowego Targu nie kursuje ani jeden autobus do Popradu czy na Orawę – w miejsca bądź co bądź tłumnie odwiedzane przez polskich turystów. Przyczyna braku połączeń leży nie tyle w ekonomii, co w przepisach – jak twierdzą właściciele firm transportowych, uzyskanie osobno polskiej i słowackiej licencji jest po prostu za drogie i wymaga za dużo zachodu.
daliej...
Upadek stoczni, kryzys w portach morskich i brak postępu w rozwiązywaniu palących od lat problemów. Jak wyglądał 2009 rok w gospodarce morskiej? - O tym w subiektywnym przeglądzie Kuby Łoginowa.
To już niemal pewne - mimo zastrzeżeń środowiskowych i wielu kontrowersji, Rosjanom i Niemcom uda się zbudować gazociąg przez Bałtyk. Może to oznaczać ryzyko skażenia naszego morza oraz problemy z bezpieczeństwem energetycznym, co każdy z nas odczuje we własnej kieszeni.
Do tej pory polskie obszary morskie były traktowane jak biała plama, która nie pasowała do krajowych systemów zagospodarowania przestrzennego. Wkrótce może się to zmienić, o co apelują naukowcy Instytutu Morskiego w Gdańsku, wskazując na liczne korzyści ze świadomego korzystania z zasobów morskich.
Replika zabytkowej kozackiej czajki oraz stylowe łodzie krakowskich flisaków pojawią się nad Motławą w najbliższym sezonie żeglarskim.
W maju na wodach Zatoki Gdańskiej ma się odbyć rekonstrukcja mało znanego epizodu z epoki polsko-szwedzkich wojen morskich, w którym dużą rolę odegrali sprzymierzeni z Polską Kozacy. W 1635 roku, na wezwanie polskiego króla Władysława IV, do miasta spłynęła na 30 czajkach (niewielkich łodziach żaglowo-wiosłowych) kozacka flota. Stoczyła ona bitwę ze Szwedami. Bój był niezwykle widowiskowy i szybki - a co najważniejsze, po tym wydarzeniu Szwedzi dali spokój polskiemu wybrzeżu na 50 lat.
Ukraińska gazeta: Łukaszenka-Kwaśniewski 3:2
W batalii między Mińskiem a Warszawą, której przyczyną jest sytuacja wokół Związku Polaków na Białorusi, wygrywa obecnie białoruski prezydent Aleksander Łukaszenka - twierdzi ukraiński dziennik "Lwiwska Hazeta"*.
W artykule zatytułowanym "Łukaszenka-Kwaśniewski 3:2" czytamy, że Polacy nie wykorzystują w tym sporze wszystkich atutów, które posiadają.
"Jedynym środkiem sprzeciwu wobec reżimu Łukaszenki jest tępiony przez niego język białoruski. Jego używania nie można zakazać. Jest to jeden z oficjalnych języków Republiki Białoruś" - pisze dziennik.
Tymczasem, jak zauważa gazeta, Polska w kontaktach z Białorusią posługuje się językiem rosyjskim.
"Nie pomaga to przeciwnikom Łukaszenki, a wręcz wzmacnia system propagujący dumę z »sowieckości« Białorusi" - czytamy.
Dziennik podkreśla, że w Polsce żyją tysiące osób władających białoruskim. Jest to białoruska mniejszość narodowa, studenci, oraz emigranci.
daliej...
Rosja woli Kazulina, ale wybiera Łukaszenkę
W zeszłym tygodniu rosyjskie służby specjalne zdecydowały ostatecznie – wybory Łukaszenki odbędą się 19 marca 2006, kiedy wszyscy będą koncentrować uwagę na ukraińskich parlamentarnych.
Zgodnie z poprzednimi prognozami, te wybory powinny się odbyć jesienią 2006 r. Po pomarańczowej rewolucji ten termin coraz częściej był wspominany w kontekście możliwej białoruskiej rewolucji, której skutkiem miałoby być odsunięcie dyktatora od władzy. Jednak te oczekiwania sprzyjały raczej politykom „legalnej opozycji” i zupełnie nie pomagały prawdziwym przeciwnikom reżimu.
Jednak oczekiwania rewolucji są daremne. Warto przypomnieć, że o prawdopodobnym przyspieszeniu terminu wyborów, żeby można było przeprowadzić je w cieniu ukraińskiej kampanii wyborczej, „Lwiwska Hazeta” pisała jeszcze na przededniu uchwalenia tej decyzji, 5 grudnia.
daliej...
Na północnym froncie bez zmian
Kontrolowany przez Łukaszenkę białoruski parlament zatwierdził obecnego premiera Siarhieja Sidorskiego na następną kadencję.
W ten sposób oficjalny Mińsk ogłosił, że żadnych zmian w gospodarce na razie nie będzie. Siarhiej Sidorski stanął na czele rządu w lipcu 2003 roku jako tymczasowy następca Hienadzia Hawickiego, który utracił zaufanie dyktatora. Jednak z techniczno-przejściowego premiera Sidorski nieoczekiwanie przetworzył się na pełnoprawnego szefa rządu. Odpowiednie rozporządzenie A. Łukaszenka wydał w grudniu 2003. Sidorski pracuje w Radzie Ministrów od 2001 roku; był on, między innymi, zastępcą poprzedniego premiera.
Jak twierdzą politolodzy, w obecnej sytuacji Łukaszenka ze świecą mógłby szukać lepszego wykonawcy swojej polityki. Sidorski jest uznawany za klasycznego technokratę, dobrego organizatora, który sprawnie administruje gospodarką. Właśnie administruje, bo białoruski premier nie jest samodzielną figurą. Wszystkie strategiczne decyzje należą wyłącznie do Łukaszenki i służb specjalnych.
daliej...
Już dziś zapraszamy na przyszłoroczny cykl szkoleń na stopień Żeglarza Jachtowego w Krakowie. Więcej informacji znajdziecie Państwo tutaj:
daliej...
W Rozłuczy obok naszej osady jest piękny sosnowo-świerkowy las. My często przeprowadzaliśmy w nim różne wesołe harcerskie zabawy. Jeszcze niedawno tu rosło wiele stuletnich świerków. Podejdziesz do ogromnego pnia – i nie dasz rady go objąć. Kiedy przytulałem się do takiego drzewa, odczuwałem radość i spokój. Jednak czasy się zmieniają – i wszystko się zmienia. Rosną apetyty miejscowej ludności. I nie ma już tego lasu – wycięli miejscowi kłusownicy. Coś takiego ma miejsce wszędzie w Karpatach.
daliej...
Spowolnienie gospodarcze, z którym świat boryka się od 2008 roku spowodowało duże problemy w funkcjonowaniu sektora transportu, w szczególności globalnych przewozów kontenerowych. Zgodnie z szacunkami Drewry Shipping Consultants obroty przeładunkowe portów kontenerowych w 2009 roku spadną o około 10% do 471 m TEU. Dane te potwierdzają wyniki pierwszego półrocza. Obroty portów chińskich spadły o 9,9% do 66,73 m TEU, przeładunki w Rotterdamie o 15% (4,6 m TEU), a w St. Petersburgu aż o 32%. Tracą także operatorzy i przewoźnicy. W omawianym okresie Hutchison Whampoa zanotował 33% spadek zysku netto, przychody netto ICTSI spadły zaś o 39%, a przychody FESCO spadły do poziomu 20% wyniku z poprzedniego roku! Z tego też powodu FESCO wycofało się z budowy i finansowania terminalu kontenerowego w porcie Ust Luga.
daliej...
Mało kto jest świadomy, że Gazociąg Północny to tylko element szerszego tematu, jakim jest przemyślana polityka Rosji wobec krajów Regionu Bałtyku. Imponującej ekspansji gospodarczej Rosji towarzyszy jednak brak poszanowania dla ochrony środowiska morskiego, co jest wodą na młyn dla geopolitycznych przeciwników Moskwy.
Mówi się, że granica jest wizytówką kraju. W przypadku Ukrainy to stwierdzenie ma podwójną wartość. Bowiem w przeciwieństwie do większości państw Europy, do której niby tak bardzo pragniemy, na kijowskim i lwowskim lotnisku nie znajdziemy tanich połączeń lotniczych z najważniejszymi stolicami kontynentu. Bilety lotnicze są u nas drogie, bo Ukraina zablokowała dostęp do rynku dla operatorów tanich linii lotniczych – co oczywiście szkodzi rodzimej branży turystycznej. A zachodni turysta, choć i zarabia dosyć sporo, to trzykrotnie się zastanowi, niż wyda pieniądze na zbyt drogie zachcianki. W tej sytuacji europejskim turystom pozostaje szlak lądowy, na którym trzeba pokonać niezbyt przyjemną barierę – zachodnią granicę Ukrainy.
więcej: www.porteuropa.eu
„Stosunki polsko-ukraińskie rozwijają się znakomicie, a Warszawa jest strategicznym partnerem Kijowa” – takie slogany można usłyszeć z ust niemal wszystkich polskich dyplomatów, aktywistów organizacji pozarządowych i polityków, zaangażowanych w sprawy wschodnie. Jeśli mierzyć jakość współpracy polsko-ukraińskiej częstotliwością wspólnych konferencji i wydarzeń kulturalnych – to można się z tym stwierdzeniem zgodzić. Ale uczestnicy tych spotkań z dziwną konsekwencją unikają rozmów o tym, co sprowadza współpracę polsko-ukraińską do absurdu – o patologicznej sytuacji na naszej granicy. Będąc na tych wszystkich konferencjach, wydawać by się mogło, że nie ma problemu kilkunastogodzinnych kolejek, poniżającego traktowania podróżnych czy fałszywych milicjantów, którzy wymuszają od turystów całkiem realne haracze.
Przemytnicy handlują papierosami w Przemyślu
Ostatnio o stosunkach polsko-ukraińskich pisze się wiele. Polskie wsparcie dla ukraińskich starań o członkostwo w Unii, które i tak nie jest sprawą na najbliższe lata, czy też bezsensowne „nakręcanie się” obu stron wokół historycznych konfliktów – analizując wypowiedzi prasowe, można dojść do wniosku, że ważniejszych spraw w naszych stosunkach już nie ma.
Czy te tematy nie są jednak formą odwlekania uwagi opinii publicznej od tego, co w kontaktach dwustronnych należy rozpatrywać w pierwszej kolejności – okropnej sytuacji na granicy, która uniemożliwia rozwój potencjalnie najbogatszych przygranicznych terytoriów?
więcej: http://www.porteuropa.eu/europa/granica-ukraiska
W ciągu 2008 roku Lwowska Miejska Organizacja „Ekoterra”, ze wsparciem szwedzkiej organizacji „Coalition Clean Baltic”, przeprowadziła badania wód powierzchniowych Bugu. Przeprowadziwszy analizy wody w powiatach Zołocziwskim i Buskim, w rzece odkryto mikroorganizmy – oliochety. O tym dziś, 15 grudnia, podczas konferencji prasowej na temat „Kto truje Bug? Publikacja wyników badań laboratoryjnych jakości wód powierzchniowych Bugu” opowiedziała prezydent LMHO „Ekoterra” Natalia Czołowska.
więcej: www.porteuropa.eu
Dziś, 6 grudnia, we Lwowie odbyła się konferencja prasowa, w ramach której przedstawiciele LMHO „Ekoterra” przedstawili projekt „Zasoby wodne Bugu: bez zagrożenia dla życia przyszłego pokolenia”. Celem projektu jest: informowanie społeczeństwa o zanieczyszczeniach na terytorium dorzecza Bugu, jak również zachęcanie farmerów Lwowszczyzny do rezygnacji z wykorzystania agrochemikatów i wprowadzania alternatywnej metodyki gospodarowania.
daliej...
| daslać list | ![]() |
FORUM | ![]() |
Autorski portal ekspercki. Partner inicjatywy „Bałtycka Ukraina”.





