
Sardečna zaprašajem na veb-staronku mižnarodnaj inicyjatyvy “Bałtyjskaja Ukraina”
daliej ...Po ulicach Bratysławy chodził z lekkością szlachcica, darował wszystkim dookoła uśmiech i pozdrawiał panny trójjęzycznym „całuję rączki”. Nie miał przy tym grosza przy duszy, a jego życie było zbiorem tragedii i rozczarowań. Starsi bratysławczanie do dziś pamiętają dobrotliwego eleganta w czarnym fraku i kapeluszu, białej koszuli z muszką, trzymającego w ręce rękawiczki, parę kwiatów i kawiarniane torebki.
Schöne Náci urodził się w 1897 roku w Petrżalce (dziś prawobrzeżna dzielnica Bratysławy tuż przy austriackiej granicy, wtedy osobna miejscowość). Jego ojciec był Węgrem, a matka Niemką, on zaś mówił na co dzień w trzech językach (niemiecki, słowacki, węgierski) – co było typowe dla ówczesnych kosmopolitycznych bratysławczan.
Mały Ignác Lamár, bo takie było jego prawdziwe nazwisko, już w dzieciństwie stracił matkę, która wyjechała z kochankiem do Wiednia. Jego ojciec umarł dwa lata później. Ignacowi zostały jedynie ojcowe długi. Aby je spłacić, zaczął pracować w teatrze, jednak wkrótce stwierdził, że lepszą rolą będzie dla niego rola klauna – chciał rozdawać ludziom radość i uśmiech. Podczas pracy w teatrze zakochał się w Żanetce, która jednak w dniu sarajewskiego zamachu w 1914 roku oznajmiła mu, że ma kochanka i wychodzi za niego za mąż.
Schöne Náci był tym bardzo zraniony, błąkał się po ulicach Bratysławy bez celu. W dodatku stracił pracę w teatrze. Podczas wojny pracował jako murarz, wykonywał różne prace fizyczne za symboliczne pieniądze. Miał opinię biedaka, chodził w łachmanach i niczego w życiu się nie dorobił.
Ignac miał przy tym bardzo dobre kontakty z dystyngowanymi bratysławskimi pannami, którym robił drobne usługi: sprzątał mieszkanie, trzepał dywany itp. Dzięki przyjaznemu nastawieniu do życia jego klientela się coraz bardziej rozrastała. Oprócz wyżywienia dostawał też parę koron i w ten sposób pomału wydostawał się z biedy.
Szczyt szczęścia spotkał go i pewnej zamożnej „milosťpani”. Po wytrzepaniu kilku ciężkich perskich dywanów starsza dama otworzyła przed nim szafę pełną męskiej odzieży i powiedziała, żeby wybrał sobie komplet ubioru. Nacko rozpromieniony przebierał w ubraniach, aż w końcu wybrał elegancki frak, czarne spodnie, koszulę, czarne trzewiki i cylinder. Gdy założył to wszystko na siebie, dama zawołała: „No Naci, teraz jesteś prawdziwie piękny mężczyzna!” (niem. schöne = piękny).
Kiedy wieczorem wracał w tym ubraniu do domu, dzieci bawiące się na podwórku jako pierwsze rozniosły wiadomość o jego nieoczekiwanej przemianie.
Kiedy sąsiadom cały rozemocjonowany opowiadał, jakie szczęście go spotkało i jak dobra pani zawołała „teraz jesteś, Naci, naprawdę piękny mężczyzna”, to przezwisko do niego przylgnęło najpierw na jego ulicy, a później w całym mieście. Schöner Náci go przezywali nie tylko Niemcy, ale i Słowacy. Od tego czasu Naci chodził wyłącznie we fraku. W aktówce nosił swoją roboczą odzież, dalej trzepał dywany, a po skończonej pracy przebierał się w swój ukochany wizytowy strój. Ze szczerym uśmiechem szedł do domu, przechadzając się uliczkami Starego Miasta, a spotkanym ludziom się nisko kłaniał i zawsze chętnie z każdym zamienił kilka słów.
Na początku lat trzydziestych redaktor ówczesnego niemieckiego dziennika „Grenzbote“ zobaczył w metryce, że Schöner Náci kończy czterdziestkę i w kawiarni Carlton przeprowadził z nim wywiad, który opublikował w niedzielnym, poczytnym numerze. Z wywiadu wyszło, że Schöner Náci od lat już żyje w swoim świecie. Na pytanie, jak przeżył dzieciństwo, odpowiedział, że pochodzi z bogatej rodziny i dostał w spadku ogromny majątek, czym zaskoczył wielu mieszkańców stolicy, którzy znali go od małego. Na dalsze pytanie, czemu się do teraz nie ożenił, nieoczekiwanie odpowiedział, że już od lat żyje w małżeństwie z bogatą Amerykanką, której nie chce się przyjechać za mężem do Europy, a on nie chce opuścić swego rodzinnego miasta.
Ten osobliwy wywiad jeszcze bardziej spopularyzował sympatycznego dziwaka – Ignaca. Jeszcze sławniejszym stał się jego portret, namalowany przez akademickiego malarza Schurmanna. Ignac w jednej ręce miał cylinder, w drugiej trzymał szykowną czarną laskę, a na palcach miał drogie pierścienie. Portret był przez kilka lat wystawiony na ulicy Sedlarskiej, która w tych czasach była głównym bratysławskim deptakiem.
Podczas drugiej wojny światowej nie wiodło się Naciemu dobrze. Niektórzy wskazywali go na transport do Rzeszy, gdzie fizycznie likwidowali osoby psychicznie chore. Schöner Náciego w końcu zawołali i powiedzieli mu, by jak najmniej pokazywał się publicznie i za bardzo nie rzucał się w oczy.
Po skończeniu wojny bratysławskich nacystów internowano w obozie na Petrżalce. Przy wielkim zdziwieniu tych, którzy znali Ignaca, wśród internowanych znalazł się również Schöner Náci. Nowi ludzie, którzy nie znali wojennych ani przedwojennych realiów, przetłumaczyli przezwisko „Schöner Náci” jako „piękny nacysta”. Ignaca zwolniono dopiero po interwencji sąsiadów, którzy wyjaśnili, że imię Ignac ma niemiecką formę Naci.
Po tym tragicznym doświadczeniu Naci stał się Ignacem. Każdemu, kto go nazwał starym niemieckim przezwiskiem, cierpliwie tłumaczył, że jest już tylko pięknym Ignacym. Zaczął się intensywnie uczyć słowackiego, który szedł mu całkiem dobrze, bo w przedwojennej Bratysławie również miał kontakt z tym językiem.
Mimo słusznego wieku chadzał Ignac pod okna klasztoru Urszulanek, który w międzyczasie przerobili na internat dla uczennic liceum, i śpiewał młodym dziewczętom serenady. Piękny Ignac ostatnie lata życia zakończył w domu starców. Był jednym z najbarwniejszych postaci przedwojennej Bratysławy, żywą pamiątką dawnego kolorytu trójjęzycznego miasta.
Dziś pomnik Pięknego Ignaca można spotkać na bratysławskiej starówce. W eleganckim fraku stoi przed ulubioną kawiarnią, trzymając w jednej ręce cylinder, a w drugiej kawiarnianą torebkę, kłania się przechodniom, pozdrawiając piękne panie staroświeckim „całuję rączki”.
Źródło: www.porteuropa.eu
Artykuł powstał przy współpracy z Hotelem Plus** w Bratysławie
www.hotely-plus.sk - tani nocleg dla polskich turystów (cena standardowa 23 eur/os, zniżki i promocje)
Kontakt: [email protected]
| daslać list | ![]() |
FORUM | ![]() |
Autorski portal ekspercki. Partner inicjatywy „Bałtycka Ukraina”.





