Sardečna zaprašajem na veb-staronku mižnarodnaj inicyjatyvy “Bałtyjskaja Ukraina”

daliej ...

 

Z Julianem Kołtońskim, dyrektorem Zarządu Portu Morskiego Elbląg sp. z o.o. rozmawia Remigiusz Rochna

- Jakie są główne uwarunkowania rozwoju elbląskiego portu?

- Najbliższym i stosunkowo najłatwiejszym do pokonania progiem jest wznowienie międzynarodowej żeglugi na Zalewie Wiślanym, gdyż zależy to wyłącznie od skutecznych działań dyplomatycznych.

Pozwoli to na kontynuację rozpoczętej z dużym powodzeniem w latach wcześniejszych żeglugi pasażerskiej i towarowej do portów Obwodu Kaliningradzkiego. Niestety wchodzimy już w trzeci martwy sezon żeglugowy. W dłuższym wymiarze czasu jest to niemożliwe do przyjęcia. Chciałbym z całą mocą podkreślić, iż żegluga do portu elbląskiego poprzez wody terytorialne wschodniego sąsiada w ogromnym stopniu zależy od dobrych relacji między Polską a Rosją.

Dynamiczny rozwój portu może nastąpić dopiero wtedy, kiedy będzie możliwa swobodna żegluga pomiędzy Zalewem Wiślanym a Zatoką Gdańską poprzez projektowany kanał przez Mierzeję Wiślaną w miejscowości Skowronki. Bardzo nam na tej inwestycji zależy. Port już się do tego sukcesywnie przygotowuje, realizując inwestycje w infrastrukturze portowej.

- Jakie inwestycje zostały dotychczas zrealizowane, by port elbląski mógł się rozwinąć?

- W ostatnich kilku latach wybudowano uniwersalny terminal przeładunkowo -składowy o  powierzchni 35 tys. mkw. Wartość inwestycja wyniosła 4,1 mln euro. Terminal ma dobrą dostępność transportową od strony wody i lądu, gdyż zlokalizowany jest bezpośrednio w sąsiedztwie nowej przeprawy mostowej. Most ten skraca znacznie połączenie z międzynarodową drogą E-7. Ponadto zmodernizowano główne trasy drogowe prowadzące do portu. W końcowej fazie znajduje się budowa drogi do Kaliningradu (klasy ekspresowej). Przebudowano też bazę dla żeglarstwa (basen jachtowy „Bryza”). Warto podkreślić, że są to pierwsze inwestycje, jakie podjęto po II wojnie światowej, z inicjatywy prezydenta miasta, w morskim porcie Elbląg.

- Rozbudowa portu na tak dużą skalę (3 – 3,5 mln ton towarów rocznie) rodzi potrzebę zabezpieczenia towarów. Elbląg nie jest w stanie wygenerować tak dużej masy  towarowej. W jaki sposób port zamierza osiągnąć ten cel?

- Nie jest tajemnicą handlową, realizacja kanału przez Mierzeję Wiślaną spowodowała konieczność przygotowania Portu Elbląg do funkcjonowania w nowych warunkach, by osiągnąć zamierzoną ponad 3 mln ton rocznie. W tym celu Zarząd Portu Morskiego Elbląg opracował założenie projektu „Bałtycki port dla Ukrainy w Elblągu”, nawiązując jednocześnie kontakty gospodarcze z ukraińskimi przedsiębiorcami zainteresowanymi inwestowaniem w Elblągu. W celu zapewnienia skutecznej realizacji tego przedsięwzięcia Zarząd Portu zainicjował w listopadzie 2007 roku międzynarodową kampanię „Bałtycka Ukraina” oraz podjął współpracę z organizacjami-współorganizatorami kampanii. Inicjatywa „Bałtycka Ukraina” to zakrojone na dużą skalę międzynarodowe przedsięwzięcie transportowo-ekologiczne będące dla Elbląga formą skutecznych i niedrogich działań  marketingowych. Dzięki poparciu cieszących się autorytetem organizacji społecznych i ekologicznych, mediów i naukowców, Zarządowi Portu w Elblągu udaje się skutecznie pozyskiwać coraz więcej partnerów biznesowych na Ukrainie i Skandynawii oraz promować port, miasto i ideę przekopu Mierzei Wiślanej zarówno w kraju, jak i za granicą.

Naszym pomysłem na efektywne funkcjonowanie Portu Elbląg jako rozwiniętego portu pełnomorskiego jest specjalizacja. Między innymi zamierzamy obsługiwać tereny zachodniej Ukrainy, które usytuowane są poza strefą zainteresowania naszych zachodnich sąsiadów. W kwietniu br. rozpoczęliśmy także rozmowy z partnerami białoruskimi i słowackimi. Chciałbym zapewnić naszych sąsiadów z Gdańska i Gdyni, że nikomu nie zabierzemy ładunków. Po prostu stworzymy nowe strumienie ładunkowe, odpowiadając na niezaspokojone zapotrzebowanie rynkowe na ukraińskie towary. Potrzeby takie widoczne są w Szwecji, Norwegii, Finlandii i innych krajach bałtyckich. Gdańsk aspiruje do roli portu transoceanicznego i zachodnioukraińskie ładunki w najlepszym razie stanowiłyby zaledwie ułamek procentu ich obrotów towarowych. Dla nich jest to gra niewarta świeczki, a dla Elbląga, który po zrealizowaniu kanału przez Mierzeję Wiślaną stanie się portem pełnomorskim, ukraińska specjalizacja to szansa na prawdziwy rozwój.

- Czy to prawda, że Elbląg ma związek ze staraniami Ukrainy o przyjęcie konwencji helsińskiej?

- Elbląg należy do krajowych liderów, jeśli chodzi o wdrażanie projektów ekologicznych. My po prostu we krwi mamy utrwalone zasady zrównoważonego rozwoju. Własne doświadczenia przekonały nas, iż rozwój gospodarczy nie musi kolidować z wymaganiami ochrony przyrody i lokalnego środowiska. Choć Ukraina jest dopiero na początku tej drogi, to aspiruje do wejścia w struktury europejskie, gdzie problematyka ekologiczna decyduje o sukcesie gospodarczym. Pragnę podkreślić, że ukraińskich przyjaciół traktujemy odpowiedzialnie, decydując się na obsługę – poprzez nasz port – ich gospodarki. Jesteśmy przekonani, że te powiązania sprzyjać powinny pomyślnemu, długofalowemu rozwojowi naszych ukraińskich sąsiadów, a jest to możliwe w oparciu o zasady zrównoważonego rozwoju. Przyjęcie konwencji helsińskiej wydaje się więc naturalnym krokiem w tym kierunku. Biorąc powyższe pod uwagę zwróciliśmy się do naszych partnerów z propozycją pomocy we wprowadzeniu zasad ekorozwoju. Elbląg nadaje się do tego doskonale, gdyż  współpracując z krajami skandynawskimi (poprzez Euroregion Bałtyk) mamy bogate doświadczenia w dziedzinie ekologii i współpracy bałtyckiej. Ponadto – jako sąsiedzi – dobrze rozumiemy problemy zachodniej Ukrainy. Opierając się na polskich doświadczeniach doradziliśmy Ukrainie, iż przyjęcie przez nią konwencji helsińskiej zostałoby bardzo pozytywnie odebrane przez kraje Skandynawii. Będą one przecież docelowo  odbiorcami ukraińskich towarów transportowanych przez elbląski port. Ukraińcom argumenty te spodobały się, a poza tym mają do nas zaufanie. Warto dodać, ze władze Ukrainy złożyły już stosowny wniosek do Komisji Helsińskiej.

- Co ma wspólnego Ukraina z problematyką ochrony środowiska naturalnego Bałtyku?

- Wbrew pozorom Ukraina ma nawet większy wpływ na stan środowiska Bałtyku niż Estonia. W Estonii mieszka półtora miliona osób, czyli tyle samo co w ukraińskiej części zlewiska Morza Bałtyckiego. Ścieki ze Lwowa, Czerwonohradu czy Nołołyńska trafiają bez oczyszczenia do Bugu, a wraz z nim do Wisły zanieczyszczając Zatokę Gdańską i Zalew Wiślany.

Dopiero zarząd naszego portu zwrócił uwagę na ten problem, podejmując jednocześnie konkretne działania na rzecz ochrony środowiska zachodniej Ukrainy. Szkoda, że niektóre organizacje ekologiczne  protestujące przeciwko kanałowi przez Mierzeję nie widzą związku pomiędzy stanem środowiska we Lwowie a jakością wody w Zalewie Wiślanym. Dzięki międzynarodowym kontaktom, które nasze miasto i port będą rozwijać w ramach projektu „Bałtycka Ukraina”, jesteśmy w stanie pomóc Ukraińcom w rozwiązywaniu ich trudnych problemów ekologicznych.

Już to zresztą czynimy. Przecież ekologia nie zna granic i problemy ochrony środowiska ukraińskiej rzeki Połtwa czy Zagłębia Lwowsko-Wołyńskiego są równocześnie i naszymi problemami ekologicznymi. Rzutują one na stan sanitarny Zalewu Wiślanego. Zdajemy sobie sprawę, że sam Elbląg nie rozwiąże ukraińskich problemów, ale może pomóc m.in. poprzez inicjowanie korzystnej kampanii międzynarodowej, co zwróci jednocześnie uwagę społeczeństwa na problemy, które ekolodzy niesłusznie pomijają.

 

Kamentary
Kamentaroü niama.
Pakinuć kamentaryj
Nazoü:



Tekst:

Vašaje imia:

Vaš e-mail:

Uviadzicie litary z maliunku:




Bałtycka Ukraina
Zrównoważony rozwój dla wspólnej przyszłości.


:-)