Sardečna zaprašajem na veb-staronku mižnarodnaj inicyjatyvy “Bałtyjskaja Ukraina”

daliej ...

 

Rosyjska agresja za polskie pieniądze

Rosyjska agresja na Gruzję była możliwa między innymi dlatego, że Rosja wzmocniła się gospodarczo dzięki eksporcie ropy i gazu – uważa wielu analityków. Ogromną rolę w tym procesie odegrał Bałtyk, który jest oknem na świat dla przestarzałych rosyjskich tankowców. Oknem zbyt szeroko otwartym.


fot. Maciej Kosycarz/KFP

Chociaż wydaje się to nieprawdopodobne, ale to m.in. dzięki milczeniu Polski, Rosja skutecznie umacnia swoje wpływy na tym strategicznym akwenie i zarabia petrodolary przeznaczane później na zbrojenia.

- Gdyby nie ropa i gaz, Rosja z pewnością nie odważyłaby się rozpocząć wojny o Osetię Południową. Groźba zachodnich sankcji, które zniszczyłyby słabą rosyjską gospodarkę, działałaby na Kreml jak kubeł zimnej wody – uważa Tomasz Płaszczyński z trójmiejskiej morskiej organizacji ekologicznej el-Baltic.

Sęk w tym, że poza samymi surowcami, Rosjanom potrzebne są również szlaki eksportowe – najlepiej ściśle podporządkowane Moskwie. Wojna z Gruzją – to tak naprawdę wojna o kontrolę nad jednym z dwóch najważniejszych obszarów tranzytu surowców na Zachód. Drugim jest właśnie nasz Bałtyk.

Mowa nie tylko o osławionym Gazociągu Północnym, ale także o tankowcach, które eksportują rosyjską ropę z nowego portu w Primorsku nad Zatoką Fińską. Rosjanie planują wkrótce zakończyć modernizację infrastruktury przesyłowej i skierować całość ropy obecnie transportowanej rurociągiem "Przyjaźń" właśnie na tankowce kursujące przez Bałtyk. Dla polskich rafinerii oznaczać to będzie jedno: surowiec będzie od kilkunastu do trzydziestu procent droższy. Skutki tego odczuje każdy z nas w postaci jeszcze droższego paliwa na stacjach oraz drożyzny w sklepach.

Jest tylko jedno "ale": realizacja rosyjskich planów stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa i jakości środowiska morskiego, co w oczywisty sposób nie podoba się m.in. Skandynawom. Już teraz ruch tankowców na Bałtyku niebezpiecznie się zagęszcza.

- To, że w ciągu kilku lat dojdzie do poważnej katastrofy, która zniszczy na jakiś czas plaże i pogrąży turystykę na lokalnych obszarach, jest w takiej sytuacji pewne. Pytanie tylko, gdzie wydarzy się taka katastrofa, kiedy i na jaką skalę – piszą w jednym z raportów na temat Bałtyku eksperci Szwedzkiego Instytutu Żeglugi.

Tymczasem, jak prognozuje wspomniany Instytut, w ciągu najbliższych dziesięciu lat ruch tankowców na Bałtyku wzrośnie aż czterokrotnie, a ryzyko kolizji potęgować będzie również zwiększające się zagęszczenie innych rodzajów statków.

Dla niezwykle cennego i wrażliwego ekosystemu Bałtyku, skutki kilku następujących po sobie katastrof tankowców byłyby wręcz katastrofalne. Dlatego w 2004 roku z inicjatywy krajów bałtyckich Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) zakwalifikowała Morze Bałtyckie do grona kilkunastu obszarów morskich na świecie, które wymagają szczególnej ochrony. Efektem nadania Bałtykowi statusu PSSA i wdrożenia przepisów wykonawczych (norm ochronnych APM) są między innymi ograniczenia w swobodnym przewozie ropy. Chodzi między innymi o wprowadzenie zasady rozdzielnego ruchu (tankowce kursujące w danym kierunku mają poruszać się po oddzielnym torze wodnym, nie kolidującym z innymi statkami ani z tankowcami płynącymi z naprzeciwka), stosowanie ostrych wymagań odnośnie tankowców, systemów nawigacyjnych, szkolenia załóg czy też bezpieczeństwa w portach.

Wszystkie te rozwiązania są konieczne, ale mają jedną cechę – znacznie podrażają cenę transportu ropy morzem, co teoretycznie powinno skłaniać do korzystania z bezpieczniejszego przesyłu surowców lądowymi ropociągami. Należy przy tym zaznaczyć, że szczególny status Morza Bałtyckiego oznacza również szereg innych obostrzeń w dziedzinie bezpieczeństwa morskiego i ochrony środowiska, w innych sferach niż transport ropy. Zdaniem szwedzkich ekologów, przy całej swej stanowczości to dopiero początek drogi do takiego porządku prawnego, który będzie sprzyjać osiągnięciu strategicznego celu – czystego i bezpiecznego Bałtyku.

Niestety, status PSSA nie obowiązuje na całym obszarze Bałtyku i nie dotyczy tych, którzy wyrządzają morzu najwięcej szkód. Decyzję IMO uparcie ignoruje Rosja, która ani myśli unowocześniać swoją przestarzałą i niebezpieczną flotę. Przyczyna jest prosta: wykonanie choćby tych minimalnych standardów, co do których umówili się przedstawiciele krajów bałtyckich, uszczupliłoby ogromny strumień petrodolarów, który Rosjanie wykorzystują m. in. na prowadzenie wojny z Gruzją.

Co na to nasze władze? – Rosja jest naszym sąsiadem i będziemy z nimi rozmawiać o wszystkich sprawach ważnych dla naszych stosunków – powtarzał na początku kadencji premier Donald Tusk. Jak się jednak dowiedzieliśmy, ani podczas lutowej wizyty premiera do Moskwy, ani w toku regularnych konsultacji na poziomie MSZ, kwestia uznania przez Rosję statusu PSSA nie była w ogóle podejmowana. – Urzędnicy w Warszawie najprawdopodobniej nawet nie mają pojęcia, co to jest PSSA, podobnie jak nie mają rozeznania w innych, o wiele bardziej elementarnych kwestiach związanych z ochroną środowiska bałtyckiego. Zresztą, ignorancja władz Warszawy, które zwlekają z budową oczyszczalni ścieków i nie przejmują się, że ma to negatywny wpływ na nasze morze, jest dobitnym przejawem, jak w naszej stolicy postrzegane są sprawy morza – tłumaczy Tomasz Płaszczyński z el-Baltic.

Warto również zaznaczyć, że nasze władze (w tym również znany z antyrosyjskich wystąpień Lech Kaczyński) nie tylko biernie przyglądają się, jak Rosja łamie międzynarodowe porozumienia dotyczące ochrony Bałtyku, ale też nie mają nic przeciwko hojnej pomocy UE dla rosyjskich regionów. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że unijne i skandynawskie dotacje dla Rosji rzadko są wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem. Najlepszym przykładem jest chociażby projekt zbudowania w Kaliningradzie oczyszczalni ścieków, którą w 2003 roku w całości chciał sfinansować rząd Szwecji. Rosyjscy urzędnicy tak długo przeciągali procedury, że Szwecja zmuszona była wycofać się z programu, a sprawa zakończyła się skandalem.

Kuba Łoginow

13 sierpnia 2008 http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.php?&id_news=29232&strona=0#opinie

Kamentary
Kamentaroü niama.
Pakinuć kamentaryj
Nazoü:



Tekst:

Vašaje imia:

Vaš e-mail:

Uviadzicie litary z maliunku:




Bałtycka Ukraina
Zrównoważony rozwój dla wspólnej przyszłości.


:-)