Port Europa - Dyrektor Portu Elbląg: szybka kolej do Mińska to warunek rozwoju portu



Sardečna zaprašajem na veb-staronku mižnarodnaj inicyjatyvy “Bałtyjskaja Ukraina”

daliej ...

Dyrektor Portu Elbląg: szybka kolej do Mińska to warunek rozwoju portu

Aby elbląski port mógł się rozwinąć, nie wystarczy zbudować kanału przez Mierzeję. W miejscu tego nieczynnego torowiska powinna powstać zmodernizowana linia, łącząca Port Elbląg z Mińskiem. Fot. "Bałtycka Ukraina".


Rozmowa z Julianem Kołtońskim, Dyrektorem Zarządu Portu Morskiego Elbląg

Jakub Łoginow - W ubiegłym roku wiele mówiło się o ukraińskiej specjalizacji przyszłego pełnomorskiego portu, który powstanie w Elblągu po zbudowaniu kanału przez Mierzeję Wiślaną. Jednak w ostatnich miesiącach ta sprawa jakby przycichła. Czy Zarząd Portu wycofał się z inicjatywy określanej jako „Bałtycka Ukraina”?

Julian Kołtoński – W żadnym wypadku. Byłoby naiwnością liczyć na to, że Elbląg czy też Warmia i Mazury wygenerują dla naszego portu taką ilość ładunków, która jest zapisana w studium wykonalności kanału, czyli ok. 3 mln. ton rocznie. Północno-Wschodnia Polska jest na to póki co za biedna i dlatego pod koniec 2007 roku przyjęliśmy założenie, że będziemy orientować się na pozyskanie ładunków zagranicznych, z obszaru Zachodniej Ukrainy, Białorusi i Słowacji. Od tego czasu nic się pod tym względem nie zmieniło. Powtórzę raz jeszcze – w obecnych uwarunkowaniach, bez zaangażowania naszych partnerów z Ukrainy, względnie Białorusi, całe przedsięwzięcie miałoby problem z wykazaniem opłacalności ekonomicznej.

A czy ci zagraniczni partnerzy portu również podtrzymują swoje wcześniejsze deklaracje?

Od ubiegłego roku nic się pod tym względem nie zmieniło. Jednak chciałbym zwrócić uwagę na to, że Ukraińcy i Białorusini oczekują teraz na ruch ze strony polskiej. Nasi wschodni partnerzy wielokrotnie podkreślali, że są gotowi zaangażować się w to przedsięwzięcie i pytali, kiedy w końcu zbudujemy ten kanał przez Mierzeję. I tu właśnie jest sedno całej sprawy – aby mówić o konkretach, czyli o inwestycjach w rozbudowę Portu Elbląg, musimy we własnym gronie zdecydować, kiedy powstanie kanał. Decyzja w tej sprawie należy jednak nie do mnie ani nie do władz miasta, ale do rządu.

A jak w tej chwili wygląda sprawa kanału? Pojawiały się bowiem opinie, że rządząca Platforma Obywatelska wycofała się z tej inwestycji.

Takie sygnały rzeczywiście były, jednak na szczęście okazały się przedwczesne. Obecny rząd zapewnia, że popiera tę inwestycję. Takie same zapewnienia płyną również od pani minister Anny Wypych-Namiotko, która odpowiada za gospodarkę morską, a także od władz Województwa Warmińsko-Mazurskiego. W porównaniu z 2008 rokiem mamy więc nową jakość – teraz pytanie nie jest „czy”, ale kiedy powstanie kanał. Naszym zdaniem, uwzględniając spowodowany nie z naszej winy poślizg, kanał powinien zostać otwarty nie później niż w 2015 roku. Jednak co do tej daty nie ma jeszcze zgody, gdyż istnieją głosy opowiadające się za 2016 lub nawet 2018 rokiem. Naszym zdaniem jest to stanowczo za długo – trudno zgodzić się z argumentacją, że budowa kilometrowego kanału ma trwać dłużej, niż skomplikowana logistycznie i środowiskowo budowa tunelu pod Zatoką Fińską, łączącego Tallin z Helsinkami..

A może problemem są pieniądze? 417 milionów złotych to w końcu niemała suma.

417 milionów - to mniej więcej kwota, za którą można w Polsce zbudować zaledwie kilkanaście kilometrów autostrady. Poza tym chciałbym zwrócić uwagę na to, że kwota zapisana w uchwale rządu Jarosława Kaczyńskiego została wyliczona w oparciu o rekordowo wysokie ceny materiałów budowlanych i usług z czasu, gdy nasza gospodarka zwyżkowała. Pozytywną stroną kryzysu jest natomiast to, że inwestycje infrastrukturalne są obecnie tańsze nawet o 40%. Sprawą, na którą w zeszłym roku zwróciliśmy uwagę, jest też zagospodarowanie złóż wydobytego podczas budowy kanału bursztynu i wysokiej jakości piasku z przekopu, co dodatkowo obniży koszty inwestycji, chociaż akurat wpływ tego czynnika będzie stosunkowo niewielki. Moim zdaniem realna wartość inwestycji nie powinna przekroczyć 250-300 milionów złotych, i właśnie taka urealniona kwota powinna znaleźć się w nowej uchwale rządowej, która właśnie powstaje.

Wszyscy jednak wiemy, że sam kanał sprawy nie załatwi. Obecnie port nie jest przystosowany do obsługi dużych statków. Czy to się zmieni?

Oczywiście. Obecnie prowadzimy prace koncepcyjne nad budową obrotnicy dla statków. Prowadzimy również rozmowy z koleją na temat doprowadzenia bocznicy kolejowej do terminala po zachodniej stronie rzeki. To są niezbędne inwestycje, jednak możemy je rozpocząć dopiero wtedy, gdy rząd podejmie ostateczną, wiążącą decyzję co do kanału. Konieczną sprawą będzie również uregulowanie stosunków własnościowych i zasad współpracy na linii Miasto – Gmina Elbląg. Należy bowiem pamiętać, że 80% przyszłych terenów portowych jest położonych na terenie gminy wiejskiej. Nie trzeba być wizjonerem by przewidzieć, że w przyszłości port dla statków pełnomorskich będzie się rozwijał przede wszystkim poza miastem i będzie miał postać sieci kanałów i basenów portowych, wrzynających się w żuławskie poldery. Już teraz powinna rozpocząć się debata nad zagospodarowaniem tych terenów i uwzględnieniem tego wszystkiego w dokumentach planistycznych, aby nie okazało się, że na cennych terenach portowych powstaną np. hipermarkety.

A co z gminami nad Zalewem Wiślanym? Wielu komentatorów uważa, że właśnie tam powinien znajdować się punkt ciężkości elbląskiego portu.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by w przyszłości do Zarządu Portu przystąpiła Gmina Tolkmicko, Frombork czy Braniewo. Zaznaczam jednak, że to od władz gmin nadzalewowych należy inicjatywa odnośnie rozwoju funkcji portowych i to one muszą zdecydować, czy chcą u siebie czegoś więcej, niż tylko przystanie jachtowe. Oczywiście powstanie niewielkich terminali przeładunkowych nad Zalewem – to bardzo odległa perspektywa, chociażby ze względu na konieczność uzgodnień środowiskowych i zapewnienia dogodnego połączenia drogowego i kolejowego – w tym reaktywacji kolei nadzalewowej. Niczego jednak nie można wykluczyć.

Czy to prawda, że istnieje koncepcja współpracy Portu Elbląg z Gdynią i powołania wspólnego Zarządu Portu?

Takie rozmowy były prowadzone, aczkolwiek dopóki nie mamy pewności co do kanału, możemy mówić jedynie o luźnych konsultacjach. Konsolidacja portów bałtyckich w silne zespoły, w tym międzynarodowe, jest obecnie koniecznością. Skoro wspólny zarząd mają porty Kopenhaga-Malmoe, należące do dwóch różnych krajów, skoro kartel portowy ze wspólnymi taryfami utworzyła Kłajpeda i Kaliningrad, to nie powinna nikogo dziwić konsolidacja w układzie Gdynia – Elbląg, gdzie nasi partnerzy byliby portem wiodącym, a my – satelitarnym. Na jednym z posiedzeń zespołu do spraw nowej ustawy portowej, powołanym przez Związek Miast i Gmin Morskich, wnieśliśmy nawet propozycję, by wpisać do nowej ustawy pojęcia „port wiodący” i „port satelitarny”, które umożliwiałyby tworzenie zespołu z udziałem portu o podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej i portu takiego jak nasz, przy zachowaniu samodzielności obu podmiotów. W obecnym stanie prawnym jest to niemożliwe.

Na czym miałaby polegać współpraca w takim kartelu?

Port Gdynia nie ma już właściwie terenów rozwojowych na swoim terenie i nic nie stoi na przeszkodzie, by takim zapleczem rozwojowym portów Trójmiasta były tereny Portu Elbląg. Należy pamiętać, że w Elblągu brakuje wyspecjalizowanych kadr branży morskiej i siłą rzeczy nasz port będą obsługiwać firmy z Trójmiasta. Ważnym elementem kartelu miało być gdyńskie lotnisko w Babich Dołach. Należy też pamiętać, że jeśli mówimy o pozyskaniu dla Portu Elbląg ładunków z Ukrainy, Białorusi czy Słowacji, to musimy zabiegać o powstanie kilku ważnych połączeń kolejowych – np. linii Lublin-Lwów oraz Podłęże-Tymbark w przypadku połączeń ze Słowacją. I sam Elbląg tu nic nie zdziała – aby przekonać rząd do tych ważnych dla gospodarki morskiej inwestycji, konieczny jest wspólny lobbing Elbląga, Olsztyna i Trójmiasta oraz obu naszych województw – Warmińsko-Mazurskiego i Pomorskiego. Gdyńsko-elbląski kartel portowo-lotniczy byłby krokiem w dobrym kierunku – oczywiście pod warunkiem odpowiedniego uregulowania relacji między partnerami.

Na razie jednak wydaje się, że partnerzy z Trójmiasta nie wspierają aktywnie inicjatyw, które poprawiłyby komunikację naszych portów z ukraińskim, słowackim i białoruskim zapleczem.

Niestety jest to prawda. Zilustruję to pewnym przykładem. Na początku czerwca w ukraińskiej Jaremczy odbyła się dość ważna konferencja kolejowa, której jednym z głównych tematów było usprawnienie połączeń Ukrainy z portami bałtyckimi. Okazało się, że przedstawiciel Portu Elbląg był na tej konferencji jedynym reprezentantem polskiej branży morskiej. Podobne sytuacje miały miejsce również podczas konferencji i spotkań grup roboczych poświęconych systemowi SUW-2000, który staramy się wspierać. Partnerzy ukraińscy są zainteresowani kontaktem z naszą branżą morską i często okazuje się, że odzew jest tylko ze strony Elbląga.

Czym jest system SUW-2000 i dlaczego jest on ważny dla Portu?

Mówiąc w skrócie, system SUW-2000 umożliwia płynny przejazd pociągów przez styk torów wąskich i szerokich. Jeśli mówimy o ładunkach ukraińskiego i białoruskiego handlu zagranicznego w Porcie Elbląg, jest to sprawa zasadnicza dla zapewnienia płynności przewozów między portem a Ukrainą czy Białorusią.

Czy ten system zadziała również na granicy białoruskiej? Z pewnością zwiększyłoby to atrakcyjność Elbląga z punktu widzenia białoruskich załadowców.

Jest na to szansa. W zeszłym roku powstała koncepcja układu logistycznego Białoruś – Elbląg, obejmującego nasz port, modernizację linii kolejowej Elbląg – Olsztyn – Ełk – Białystok wraz z trzema odgałęzieniami w kierunku Białorusi oraz wspomniane już stanowisko systemu SUW-2000 i centrum logistyczne w Białymstoku. Sprawą tą żywotnie zainteresowane są władze województwa Podlaskiego. Istnieje nawet projekt listu intencyjnego o współpracy w tej sprawie dwóch województw Północno-Wschodniej Polski i właściwie od tego należałoby zacząć. Inicjatywa należy teraz do marszałka województwa Warmińsko-Mazurskiego, gdyż tylko on może podjąć decyzję o poparciu tego projektu, gdyż ze strony Podlasia jest pełna gotowość do realizacji tej idei.

To może można z tym poczekać, aż powstanie kanał przez Mierzeję?

Zwlekanie z modernizacją linii kolejowej nie jest dobre ani dla portu, ani dla mieszkańców Elbląga, Olsztyna, Giżycka czy Ełku. Potrzebne są szybkie decyzje, gdyż obaj marszałkowie – warmińsko-mazurski i podlaski, mogliby przekonać rząd, aby ten starał się wpisać linię Gdynia – Elbląg – Olsztyn – Białystok – Mińsk do unijnej sieci transportowej TEN-T. To trzeba zrobić jeszcze w tym roku - sieć będzie aktualizowana w 2010 roku i jeśli nie zrobimy tego teraz, następna taka okazja będzie dopiero za 5 lat – jeżeli w ogóle ta linia do tego czasu przetrwa bez modernizacji. Moim zdaniem, zabieganie o wpisanie linii Gdynia – Elbląg – Białystok do sieci TEN-T powinno być absolutnym priorytetem dla naszego województwa. Wspomniana linia jest transportowym kręgosłupem regionu i jej modernizacja ze środków europejskich byłaby ogromną szansą rozwojową nie tylko dla Elbląga, ale też dla Olsztyna i wschodniej części województwa.

Dziękuję za rozmowę.


Źródło: Port Europa - Bałtycka Ukraina www.porteuropa.eu

Kamentary
Kamentaroü niama.
Pakinuć kamentar
Nazoü:



Tekst:

Vašaje imia:

Vaš e-mail:

Uviadzicie litary z maliunku:
CAPTCHA



daslać list FORUM
Port Europa
Autorski portal ekspercki. Partner inicjatywy „Bałtycka Ukraina”.






:-)
Студия Mastak Online