
Sardečna zaprašajem na veb-staronku mižnarodnaj inicyjatyvy “Bałtyjskaja Ukraina”
daliej ...Widoczne w oddali, po prawej stronie wzgórza - to już Austria. Zdjęcie zrobione ze wzgórza zamkowego w Bratysławie, sprzed siedziby parlamentu.
Wycieczka tematyczna do Brukseli lub Strasburga jako sposób na pokazanie młodym ludziom zalet integracji europejskiej? - To niewłaściwy kierunek. Lepszym przykładem jest Bratysława, która jest żywym pomnikiem skuteczności integracji z UE – uważa Milan Dvorský, dyrektor bratysławskiego Hotelu Plus, który chce zainaugurować „eurointegracyjne” zielone szkoły dla młodzieży z Polski, Ukrainy, Białorusi i Mołdawii. - Jesteśmy otwarci na współpracę nie tylko ze szkołami, ale i organizacjami pozarządowymi, realizującymi projekty z unijnych funduszy - dodaje dyrektor.
Dlaczego właśnie Bratysława, a nie siedziby unijnych instytucji? – Bruksela i Strasburg nie ukazują istoty integracji europejskiej. Zwiedzanie instytucji unijnych, chociaż ciekawe, pokazuje raczej potęgę europejskiej biurokracji, a to niekoniecznie musi tworzyć pozytywny obraz Unii. Natomiast Bratysława i leżący nieopodal Wiedeń są żywym przykładem tego, w jaki zasadniczy sposób europejska współpraca zmieniła życie zwykłych ludzi, w tym pozytywnym sensie – dodaje Milan Dvorský. Jak zaznacza dyrektor Hotelu Plus, Bratysława jest jedyną stolicą na świecie, która graniczy równocześnie z dwoma państwami (Austria i Węgry), co już samo w sobie jest ewenementem i skazuje jego miasto na dobre stosunki z sąsiadami.
Jeszcze dwadzieścia lat temu wzdłuż Dunaju i Morawy ciągnęły się ogromne zasieki, oddzielające komunistyczną Czechosłowację od austriackiej „kapitalistycznej zgnilizny”. Mimo to, dla mieszkańców Bratysławy leżąca na wyciągnięcie ręki Austria była kuszącą inspiracją. Wiele osób zginęło, próbując przedrzeć się nielegalnie do „lepszego świata”. O tych smutnych czasach przypomina obecnie pomnik ofiar żelaznej kurtyny, znajdujący się nieopodal ruin zamku w bratysławskim Devinie, nad graniczną rzeką Morawą.
Po niedawnym wejściu Słowacji do Strefy Schengen dawna granica dwóch światów stała się jedynie granicą administracyjną. Do austriackich miejscowości Wolfstahl i Hainburg kursują autobusy bratysławskiej komunikacji miejskiej, a do oddalonego o 60 km Wiednia można dotrzeć w niecałą godzinę. Swoistym ewenementem europejskiej integracji jest tu również fakt, iż spora grupa bratysławczan kupuje domy... po austriackiej lub rzadziej po węgierskiej stronie granicy i stamtąd codziennie dojeżdża do pracy do Bratysławy. Tak jest po prostu taniej (ceny nieruchomości w stolicy Słowacji są dość wygórowane i wyższe niż na austriackiej prowincji), ale też wygodniej: dojazd z Kittsee czy Wolfstahl do przeszklonych wieżowców w Petrżalce czy centrum Bratysławy zajmuje ok. 10 minut, czyli mniej, niż z zachodnich lub północnych obrzeży miasta.
Z kolei mieszkańcy Austrii przyjeżdżają do Bratysławy na zakupy – w tutejszych centrach handlowych jest nie tylko taniej, ale i bardziej „europejsko”, niż w małych austriackich miasteczkach. Słowacy natomiast regularnie podróżują do swoich południowych sąsiadów, by zażyć kąpieli w węgierskich aquaparkach lub ogromnym austriackim jeziorze Neuersiedler See. Po wprowadzeniu na Słowacji euro takie wyjazdy nie mają w sobie niczego z dawnych wypraw zagranicznych: nie tylko nie trzeba mieć ze sobą paszportu ani stać w kolejkach na granicy, ale również wymieniać pieniędzy – euro przyjmują nawet przygraniczne sklepy i restauracje na Węgrzech, które zachowały swojego forinta.
Współpraca w trójkącie Słowacja – Austria – Węgry kwitnie również przy realizacji wspólnych projektów turystycznych. Najlepszym przykładem jest dunajska ścieżka rowerowa i sieć mniejszych tras dla rowerzystów, łącząca te trzy kraje oraz niedalekie Czechy. – Nasi goście hotelowi chwalą sobie to, że wyjeżdżając po obiedzie na przejażdżkę rowerową mogą pojeździć po obszarze trzech krajów i wrócić do nas na kolację. Rzadko się zdarza, żeby stolica była równocześnie pograniczem – zauważa Milan Dvorský.
Jak twierdzi dyrektor Hotelu Plus, integracja europejska nie jest dla mieszkańców słowackiej stolicy jedynie szczytnym hasłem, ale codziennością. – Jeśli chodzi o rynek turystyczny, Wiedeń i Budapeszt nie są dla nas konkurentami, lecz partnerami. Promując nasz hotel, zachęcamy turystów do odwiedzenia nie tylko Bratysławy, ale i pobliskiego Wiednia, a także Budapesztu i kąpielisk termalnych na Węgrzech. Dlatego myślę, że warto pokazać to wszystko grupom młodzieży szkolnej, zwłaszcza z Ukrainy i Białorusi, w ramach jakiegoś projektu promującego integrację europejską. Nasz przykład jest o wiele bardziej pouczający, niż wycieczki po bezdusznych brukselskich instytucjach – dodaje dyrektor.
Jakub Łoginow, kuba.loginow[at]gmail.com
www.porteuropa.eu
| daslać list | ![]() |
FORUM | ![]() |
Autorski portal ekspercki. Partner inicjatywy „Bałtycka Ukraina”.





